niedziela, 27 stycznia 2008
eksplozja dopaminy
Gdy wreszcie się zjawiła na jawie nie we śnie.Wiedziałam że to schiza, zresztą kto to wie. Ztargany ma warkoczyk i w palcach grubą nić. I gdy mi spojrzy w oczy nie muszę o niej śnić.Tutaj radość kończy bieg.Smutek niespełnionej baśni.Szybko płynie chłodna krew.Tu me życie kończy bieg. Nawet nie ma już co chcieć...Tamtych czasów już nie będzie, lepsze dni odeszły w dal.Nie ma co dumać w błędzie, nie ma co się patrzeć w dal.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz